SZYBKIE LINKI:

PZJ oczami Zarządu

Użyj klawiszy ← → by przeglądać treści

15.04.2018

W grudniu 2016 roku Walny Zjazd wybrał nowych członków Zarządu PZJ. Osoby w większości dotąd nie związane ze strukturami PZJ, przed którymi postawiono szczególnie wysokie oczekiwania. Przejęcie sterów nad Polskim Związkiem Jeździeckim nastąpiło w chwili, gdy finansowo znajdował się ona na skraju upadłości, a wewnętrzne podziały i konflikty urosły do rangi uniemożliwiającej niemal wzajemna współpracę. Rozpoczynając pracę okazało się, że chaos w księgowości uniemożliwia rzetelne rozliczenie poprzednich lat, a zaplecze informatyczne związku nie istnieje. Niespełna miesiąc później Związek jeszcze bardziej zachwiał się w posadach – nowo wybrany Prezes, zupełnie bez porozumienia z pozostałymi osobami z Zarządu, złożył rezygnację. Zaczął się nowy wyścig wyborczy.

Kolejne wybory nie pozostały bez wpływu na postrzeganie Polskiego Związku Jeździeckiego przez Ministerstwo, które z dezaprobatą obserwowało wewnętrzne utarczki naszego środowiska. Nie mniej jednak ostatnie miesiące spokojnej współpracy przedstawicieli Związku i pracowników Ministerstwa Sportu, przyczyniły się do ustabilizowania relacji PZJ – MSiT.

Jak zatem wygadał ostatni rok pracy na rzecz Polskiego Związku Jeździeckiego? Pozwólmy spojrzeć na niego oczami Zarządu.

FINANSE

Początki pracy, mimo, że powinny zostać poświęcone wspieraniu działalności sportowej, musiały kręcić się wokół finansów. W maju 2017 zastanawialiśmy się czy Związek stać na wypłatę wynagrodzeń i bieżącą obsługę. W czerwcu na koncie PZJ przez pewną chwilę znajdowało się 5 000 zł (tak – pięć tysięcy złotych, sic!). Niestety wnioski o finansowanie nie zostały przygotowane przez poprzedników i po długotrwałych poprawkach trafiły do Ministerstwa dopiero w czerwcu 2017, więc pieniądze wypłacono na przełomie września i października 2017.

Mimo tak trudnej sytuacji – Związek nie odmówił wsparcia finansowego żadnemu zawodnikowi w tym czasie. Odbywały się bowiem akcje sportowe, które później, post factum pokryte zostały ze środków ministerialnych, jednak do czasu wypłaty tych pieniędzy, pełne finansowanie musiało iść z konta PZJ.

Nakłady finansowe na rzecz Mistrzostw Europy WKKW (II rata płatna w styczniu 2017 – 90 000 CHF, czyli ponad 340 000 zł) ), które PZJ zobowiązany był wpłacić na rzecz FEI jeszcze bardziej zachwiały słaba już kondycją związku. Do tego nawarstwiali się dłużnicy Związku. Gdy rozpoczęto procedurę odzyskiwania należności, wartość zaległości opiewała na kwotę 370 000 zł. Aktualnie Związek nie posiada już partnerów, którzy zalegają z zapłatą należności lub są to drobne i incydentalne przypadki.

Konsekwentna windykacja – choć nie podobała się ona naszym dłużnikom – okazała się kołem ratunkowym dla Związku. Równolegle budżet zasiliły wpływy z tytułu sprzedaży praw do organizacji imprez mistrzowskich i pucharowych. Ustabilizowało to stan konta i pozwoliło na nieogłaszanie upadłości. Poczyniono także zdecydowane ruchy oszczędnościowe – takie jak zmiana zasad współpracy z firmą ubezpieczeniową, rezygnacja z współfinansowania „Hodowcy i jeźdźca”, a zarząd zrezygnował z pobierania wynagrodzenia, pozostawiając tylko niewielki ekwiwalent za dni oficjalnej reprezentacji lub posiedzeń!

Sprawy finansowe to jednak nie tylko stan konta, ale również rozliczenia czyli księgowość i system na którym się ona opiera. Podczas dwóch Walnych Zjazdów mieliśmy częściową prezentację fatalnej sytuacji w tym obrębie. Zgodnie z rekomendacjami, Zarząd zdecydował się przejść na dobrze funkcjonujący w innych firmach i związkach system księgowy – Symfonia.

Wdrażanie Symfonii przyniosło wiele niemiłych niespodzianek. Znalazły się faktury na sumy ponad 300 000 zł (zaległości do FEI, odsetki od tych faktur, odsetki do MSiT za rok 2016), które wcześniej były źle zaksięgowane, czyli część kosztów i zaległości nie była wcześniej widoczna. Należy z pełną świadomością zaznaczyć, że albo było to celowe działanie, albo rażąca niedbałość księgowego. Sytuacja z dość stabilnej znów okazała się mocno chwiejna, ponieważ należności musiały zostać uregulowane i poprawnie zaksięgowane.

Dziś nie posiadamy już zaległości do FEI oraz na bieżąco rozliczamy się z Ministerstwem. Nadal ciążą nad nami ciągnące się od kilku lat należności związane z rozliczeniem systemów Toris i Artemor.

BIURO

Poprawa standardów pracy biura stanowiła jedną z głównych bolączek Związku. Co roku pierwszy kwartał oznaczał wyjątkowo trudny okres dla pracowników Działu Rejestracji, bo kumulacja wniosków o wydanie licencji prowadziła zwykle do paraliżu i zastojów w pracy Biura. W tym roku mamy sytuację bezprecedensową – licencje wydawane są na bieżąco, a Dział Rejestracji realizuje wnioski w kilka dni, mimo, że wcześniej regulaminowe 14 dni często było niewystraczające. Należy dodać, że kompletne wnioski o licencję realizowane są „na kredyt”, to znaczy zawodnik uzyskuje wpis do systemu Artemor jeszcze przed faktem dokonania płatności. Należy jednak pamiętać o terminowym uregulowaniu należności, z czym jeszcze nasi zawodnicy mają niekiedy trudności. Mimo możliwości naliczenia kary, Związek nie wyciąga dotąd z tego tytułu żadnych konsekwencji, dając czas na przyzwyczajenie się do nowej formuły.

Reorganizacja pracy Biura pozwoliła również zasobem własnych sił, na znaczną rezygnację z zewnętrznej Księgowości. Firma Księgowa kosztowała wcześniej Związek przeszło 12 000 zł miesięcznie, aktualnie obowiązki te przejęli dotychczasowi pracownicy Biura z częściowym wsparciem wynajętego zewnętrzne biura księgowego ok 3500zł.

SPORT

Najważniejszy obszar działalności Polskiego Związku Jeździeckiego to wspieranie współzawodnictwa sportowego i naszych zawodników. Zmiany i zdecydowane działania w tym obszarze wzbudziły jednak dużo emocji. Warto uporządkować fakty i zestawić wszystkie za i przeciw.

Bez wątpienia umowy kadrowe były niezbędne i od dawna przymierzano się do ich wprowadzenia, lecz każdy poprzedni Zarząd wiedział, jakie wzbudzi to reakcje. Miękkość dysponowania środkami ministerialnymi bez umów trójstronnych była też bardzo wygodna, ale w niczym nie zapewniała efektywnego i satysfakcjonującego ministerstwo rozliczania dotacji.

Skonstruowana pierwsza wersja umowy zakładała bardzo radykalne rozwiązania i surowe kary, w toku rozmów i w porozumieniu z zawodnikami oraz trenerami, wypracowana została złagodzona i w znacznej mierze zmieniona wersja umowy. Chroni ona zawodnika przed nagłą i niespodziewaną sprzedażą konia, bo na właściciela nakłada zobowiązania finansowe z tego wynikające. Równocześnie zgodnie z wymaganiami Ministerstwa, kładzie silny akcent na walkę z dopingiem. Jasne określenie celu głównego pozwala trenerom dobrać stosowną do niego ścieżkę i to od nich zależy, jaki plan wspólnie z zawodnikiem sobie ustalą. Środki ministerialne mają jasne oznaczenie – mają służyć przygotowaniom do celu głównego, którym powinny być IO, MŚ lub ME, a także dobre wyniki w Pucharach Narodów.

Wiadomym jest, że z kadrą narodową wiąże się też silny aspekt emocjonalny – akcentowane ostatnio mocno słowa – orzeł, duma, serce i hymn narodowy. To wszystko jest piękną stroną sportu i bycia kadrowiczem, lecz po drugiej stronie jest wynik i suche fakty. Tabelki z rezultatami naszych zawodników nie pokazują patosu, jeśli nie ma nas w czołówce. Ministerstwo wymaga, stawia jasne i bardzo wysoko postawione cele. Wybuchła burza medialna wokół przytoczonych słów, że „nie będzie sponsorowania wycieczek po Europie i świecie”, a były one niczym innym, jak brutalnym skrytykowaniem naszych osiągnięć sportowych przez rozliczających nas urzędników ministerialnych. Można tylko było schylić głowę i wysłuchać, bo ostatniego miejsca drużyny na ME nie da się obronić żadnymi dobrymi intencjami i staraniami.

Ministerstwo oczekuje stabilności i planowania. Jasnych celów i nie zmieniania ich – nie raz pytano nas „Czy Wy w tym związku umiecie w ogóle planować?”. Na nic wtedy opowiadania o specyfice naszego sportu, o trudnościach jakie niesie łączenie formy konia i jeźdźca. Przekaz jest prosty – dobry plan i konsekwentne jego realizowanie, a później wynik. Kadra ma być okrojona, bo we wcześniejszych latach zdarzali się kadrowicze, którzy poza powołaniem ich i opłaceniem ubezpieczenia, nie wyjechali na żadne zawody. Pozwoli to równocześnie na zwiększenie środków na tych zawodników, którzy mogą przynieść wynik oraz na młodych, progresujących jeźdźców. W bieżącym roku finansowanie jest na wyższym poziomie niż w latach poprzednich i co więcej wsparte w dużej mierze ze środków własnych.

Na dzień dzisiejszy podpisane jest ok 90 % umów licząc z puli par, które taką umowę mogą podpisać, czyli wypełnili normy i dysponują koniem do startów w sezonie 2018. W grupie zawodników, którzy nie podpisali umowy część z góry deklaruje zamiar sprzedaży konia, nie mogą być zatem powołani, gdyż w każdej chwili mogliby przerwać realizację planu sportowego zmierzającego do udziału w starcie głównym. W stosunku do kilku osób, które ze względów formalnych nie chcą podpisać umowy, sprawa pozostaje cały czas otwarta i Zarząd liczy na chęć porozumienia się.

SYSTEMY INFORMATYCZNE, WOŚP, LICENCJE JEDNORAZOWE i INNE.

Poza wskazanymi wyżej punktami pojawia się jeszcze bardzo wiele innych kwestii. Gdy zaczynała się ta kadencja, związkowy „serwer” stanowiły dwa laptopy i kabelek – dziś, dzięki zaangażowaniu Prezesa, do związku nieodpłatnie trafiły profesjonalne dyski samokopiujące się i dobry serwer. Prowadzone są rozmowy w sprawie budowy nowej strony internetowej i systemu bazodanowego, co usprawni obsługę administracyjną związku.

Związek angażował się też w działania charytatywne. Wystawiony został na aukcję „stolik VIP”, z którego mógł korzystać Zarząd PZJ podczas Cavaliady, za który darczyńcy wpłacili 8 000zł. Cała suma przekazana została na WOŚP.

Wśród różnych drobnych decyzji, sporym ułatwieniem było wprowadzenie licencji jednorazowych na poziomie zawodów ogólnopolskich. Daje to możliwość wykupienia niedrogo licencji „zapominalskim” a także jest wyjściem naprzeciw zawodnikom chcącym przetestować np. nowe lub młode konie na zawodach rangi krajowej.

Łatwo się krytykuje, łatwo się wytyka błędy, warto jednak aby krytyka miała konstruktywny charakter. Niszczenie i burzenie tylko dla samej zasady „teraz my” jest zwykłym szkodnictwem. Zarząd wybrany został na 4 letnią kadencję i powinien z efektów swojej pracy zostać rozliczony po tym okresie. Pierwszy rok wymagał zdecydowanych działań i wielu ruchów porządkowych, co z pewnością nie spodobało się tym, którzy utracili w ten sposób swoje profity.

Mamy jednak nadzieję, że prezentując systematycznie fakty, na część spraw uda się spojrzeć z innej perspektywy. Powyższe zestawienie ma charakter ogólny, ciężko było bowiem w krótkim tekście wskazać wszystkie zawiłości kierowania Związkiem.